Bóg jest Ogrodnikiem Ludzi - widzi wszystkich i każdego z osobna
Okiem ogrodnika
strona główna · działy · tagi · o autorze · szukaj · Polacy.eu.org  
 

Idee2011.03.01 23:02

Cywilizacja Polska - jeszcze o świadomości

 

Rozwój świadomości jako cel.

 
Wydaje się, że celem podstawowym jaki mamy w życiu jest wzrost świadomości. Stąd tak wiele uwagi poświęcam tej kwestii.
Co jest sensem życia?
 
W tekście podstawowym, dostępnym na polacy.eu.org wiele miejsca poświęciłem kwestii rozwoju świadomości indywidualnej jak dostępna jest jednostce w danym typie cywilizacji.
To wielowątkowy problem dotykający wielu zagadnień tyczących nie tylko relacji społecznych, ale także rozumienia struktur otaczającej nas rzeczywistości.

Trudno mówić o świadomości li tylko w odniesieniu do człowieka. Tak, jak odczuwamy własną świadomość istnienia, tak też, czy podobnie, odczuwa własne istnienie świat zwierzęcy, podobnie roślinny, a są przekonania, że i przyroda nieożywiona jakąś świadomość posiada. Mało tego, w dyskusjach na blogach „naukowych” wysuwane są także sugestie, że jakąś pre - świadomość posiadają elektrony, na co wskazywać ma zachowanie falowe, lub korpuskularne, przy przelocie przez blisko umieszczone szczeliny.
Trudno wyrokować o poprawności takiego założenie, ale też nie można takiej opcji odrzucić. Kwestia rozumienia rzeczywistości.

Niemniej, takie odniesienie do podstawowych obiektów fizycznych nasuwa pewne skojarzenia dotyczące rozumienia czym jest świadomość i na czym polega jej rozwój.

Jeśli rozważać „materialnie” świadomość – to dotyczy ona li tylko „cielesności” własnej i poprzez nią reagowanie na bodźce otoczenia.
Tak byłoby w przypadku elektronu, który winien mieć świadomość swej fizycznej materialności i zgodnie z jej odczuwaniem – dostosowywać zachowania do okoliczności. Dlatego, zależnie od stanów wewnętrznych elektronu, (nam nieznanych), wybiera on drogę poprzez jedną, lub drugą szczelinę.

Takie , wydaje się oczywiste, stwierdzenie, implikuje dalsze uwagi. Z tego wynika, że każda jednostka ma stany „wewnętrzne” niepoznawalne z zewnątrz, ale poznawalne i znane tej jednostce. Stany te są albo dane jako naturalna samoświadomość, albo też powstają w wyniku procesu uczenia.

W przypadku bytów podstawowych – można zakładać samoświadomość – bo nic na jej temat (elektron) nie wiemy (no elektrony mają spiny, ale też nie wiemy wszystkiego , jak powstają).
Jednak w przypadku człowieka – bytu najbardziej skomplikowanego – już takiego stwierdzenia nie można przyjąć. Wszak z doświadczenia wiemy, że proces „uczenia się” własnego ciała jest długi – zaczyna się przy urodzeniu, a kończy „odejściem”.

Zatem proces wzrostu świadomości – nawet tej dotyczącej własnego ciała jest ciągły. A przecież wraz z jego postępem – do naszej świadomości docierają informacje o innych bytach traktowanych nie tylko jako bodźce, ale także jako elementy aktywnie reagujące na nasze działania.

Czyli mamy dwa procesy dotyczące rozwoju świadomości:
Jeden, to poznawanie własnej struktury materialnej, we wszelkich jej aspektach.
Drugi – to poznawanie rzeczywistości zewnętrznej w tym także innych bytów o różnym statusie; niektórym przyznajemy nawet poziom równy własnemu;-)

W tym rozważaniu sprawa ducha – nie jest rozważana.

Na czym polega zatem ta świadomość „zewnętrzności”? Wydaje się słusznym uznanie za taką możliwości – umiejętności utożsamiania się z tym innym, odrębnym bytem.
W odniesieniu do bytów prostych – sadzimy, że obejmujemy wszystkie uwarunkowania związane z ich istnieniem. (Ale, jak widać, nawet w przypadku elektronu – nie jesteśmy w stanie wszystkich parametrów tego elementu podstawowego, określić). Można tylko sądzić, że jest to częściowe, oparte na statystyce, przekonanie o sposobach zachowania tych obiektów.

Wraz ze stopniem komplikacji – wzrasta także zakres niewiedzy.
Pewną analogią uzmysławiającą tę zależność jest jazda samochodem. Jeśli dużo jeździmy – to jesteśmy w stanie dokładnie przewidzieć reakcje pojazdu mimo, że nie znamy stanu i sposobu działania poszczególnych urządzeń. Mówimy, że „czujemy wóz”.

Czy końcowym wnioskiem może być przekonanie, że rozwój świadomości dotyczy takiego stanu, gdzie rozumiemy i akceptujemy rzeczywistość zewnętrzną i nasze w niej uczestnictwo jako współzależność i wzajemne uzupełnianie?

Na to pytanie musi sobie samemu odpowiedzieć każdy sam 

 
2231 odsłon  średnio 5 (4 głosy)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować   
Tagi: cywilizacje, świadomość, procesy rozwojowe.
Re: Cywilizacja Polska - jeszcze o świadomości 
Piotr Świtecki, 2011.03.02 o 01:49
Jednak w przypadku człowieka – bytu najbardziej skomplikowanego

Na coś się to science-fiction może przyda: bodaj Adam Wiśniewski-Snerg rozważał gradację bytów (w Twojej terminologii: stopni rozwoju świadomości). Czy mrówka, albo powiedzmy ostrzej - drzewo, albo kamień, ma świadomość człowieka? Czy może go dostrzec, pojąć? Czy może zdać sobie sprawę, porównując, z własnej ograniczoności? ("wyżej d.... nie podskoczysz", jak to dosadnie ujmuje filozofia spod trzepaka).
A teraz przesuńmy to porównanie tak, żeby się znaleźć w miejscu drzewa lub kamienia. Możliwe są byty tak bardzo nas przerastające, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia! :-)
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Cywilizacja Polska - jeszcze o świadomości 
Krzysztof J. Wojtas, 2011.03.02 o 08:31
Czy mrówka, kamień - ma świadomość człowieka?

Właśnie to staram się wyróżnić; siebie - być może tak, bo czym różni się samoświadomość kamienia od ludzkiej (o tym rozmawialiśmy)?

Ale czy kamień może mieć świadomość (choć w części) ludzką?
Bo człowiek może sobie chyba wyobrazić byt kamienia. Przynajmniej w naszej rzeczywistości.

Co do innych bytów; ten tor myślenia jest ważny, ale chyba wychodzi poza zakres możliwych do akceptacji i przyswojenia doświadczeń.
Sądzę, że mamy dany taki zakres doświadczeń w tej rzeczywistości; i jak napisałeś -"wyżej d... nie podskoczysz" - jeśli nie jesteś przygotowany do odbioru - to i tak nic nie zrozumiesz.
Wiesz. Nasz wzrok to tylko mały wycinek częstotliwości fali (teraz się gubię - bo dyskusje na blogach "naukowych" prowadzą do zupełnie innego rozumienia rzeczywistości, niż się potocznie przyjmuje -można palnąć coś głupiego). Reszta jest nam niedostępna. To samo dotyczy wielu innych dziedzin - choćby smaku, węchu itp.

Tak więc - najpierw musimy "odrobić lekcje".
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Cywilizacja Polska - jeszcze o świadomości   
LCD, 2011.03.06 o 09:42
Dzień dobry,

Napisał Pan:
"Jeśli rozważać „materialnie” świadomość – to dotyczy ona li tylko „cielesności” własnej i poprzez nią reagowanie na bodźce otoczenia."

Przyznam szczerze, że chyba nie do końca moja świadomość pozwala mi to zrozumieć.
Wydaje mi się, że jeśli postrzegamy dla potrzeb tej dyskusji świadomość wyłącznie materialnie, to przedmiotem świadomości jest materia, ale sam mechanizm świadomości już materialny być nie może. Podjęcie decyzji o zmianie kierunku i zwrotu ruchu na podstawie świadomości materii, powinniśmy chyba kojarzyć z pierwiastkiem umysłowym/duchowym? Gdzie w takim razie pierwiastek duchowy/umysłowy w elektronie?

Wyobraźmy sobie głaz narzutowy i zbliżający się do głazu samojezdny sprzęt służący do kruszenia skał. Głaz w pewnym momencie, przy odpowiednio małej odległości od maszyny, nabiera świadomości, że "coś jest".

"Tak byłoby w przypadku elektronu, który winien mieć świadomość swej fizycznej materialności i zgodnie z jej odczuwaniem – dostosowywać zachowania do okoliczności. Dlatego, zależnie od stanów wewnętrznych elektronu, (nam nieznanych), wybiera on drogę poprzez jedną, lub drugą szczelinę."
Głaz powinien zareagować. Nie reaguje. Dlaczego? :)
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Cywilizacja Polska - jeszcze o świadomości 
Krzysztof J. Wojtas, 2011.03.06 o 12:00
Pre - świadomość , jako opcję, którą być może należy rozważać w odniesieniu do elektronu - zainputował kiedys Eine w jakichś rozważaniach dotyczacych fizyki (to emerytowany juz profesor fizyki z którym niekiedy "toczę boje").
Moje poglądy są inne, a te przytoczylem tylko jako przykład rozumowania i stawiania sprawy. To tylko droga, tor, myślenia.

Dając własne wyjaśnienie kwestii ruchu elektronu (chyba coś jest na ten temat w notce ".... z mojego ogrodu"), stwierdziłem, że takie wybory dotycza tylko świata porównywalnych wielkości.

Zatem - wybór drogi jest dla elektronu w wielkościach subatomowych, dla większych "jednostek" mamy do czynienia z prawami statystycznymi. Tu właśnie wskazywałem "miejsce' dla istnienia cudów, czyli zjawisk odrębnych prawom z jakimi mamy do czynienia w otzczajacej rzeczywistości.

W odniesieniu do reakcji skały na kruszarkę; cóż normą jest brak reakcji, ale czasami zdarza się, że podłoże staje się niestabilne, "skały" ruszaja i przygniatają kruszarkę.

Czy taką opcję nalezy wykluczyć?

PS. Za materialność uważam powiązania nie tylko z materią w potocznym rozumieniu, ale tyczy to czasu, przestrzeni i energii.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Cywilizacja Polska - jeszcze o świadomości   
LCD, 2011.03.06 o 13:58
"W odniesieniu do reakcji skały na kruszarkę; cóż normą jest brak reakcji, ale czasami zdarza się, że podłoże staje się niestabilne, "skały" ruszaja i przygniatają kruszarkę.

Czy taką opcję nalezy wykluczyć?"

Absolutnie, nie należy wykluczać takiej opcji. Chciałabym jednak pokusić się o próbę sprawdzenia, czy w przyjętym toku myślenia możliwe jest wytłumaczenie tego konkretnego przypadku.

Głaz narzutowy niech będzie fragmentem powszechnie spotykanych granitoidów (mniejsza o dokładną genezę i wiek oraz miejsce pochodzenia skały macierzystej).
Głaz zbudowany jest zatem z "upakowanych" obok siebie kryształów kilku, kilkunastu minerałów. Kryształy każdego z minerałów powstawały w przypadkowej lokalizacji, po czym rozrosły się tak, że utworzyły nasz kawałek skały. Kryształy każdego z minerałów różnią się wieloma cechami, od układu krystalograficznego, poprzez pokrój, gęstość, po twardość mechaniczną.

Wyobraźmy sobie, że te atomy skały (weźmy elektrony - są najbystrzejsze ;)) dowiedziały się o odwiedzinach kruszarki jako pierwsze, które znajdowały się w kryształach w części zewnętrznej głazu, od strony nadjeżdżającej kruszarki.

Zakładam, że "decyzje" zapadają w obrębie każdego z kryształów. Struktura w krysztale jest uporządkowana, więc przekładam to na "organizację".

W n kryształów zapadło n decyzji o reakcji.
Najprościej zareagować ucieczką w kierunku określonym przez orientację sieci krystalicznej.
Możliwe sytuacje:
a) głaz się nie ruszył.
Co się stało: Decyzje zapadły niejednocześnie. Niezgodność poglądów (wektory sił) zniosły się. Chaos w "społeczności" spowodował brak ukierunkowanego ruchu. Paraliż. Nie pomogło, ze jedni wiedzieli szybciej niż inni.
b) głaz się ruszył i przygniótł kruszarkę
Co się stało: Decyzje zapadły niejednocześnie. Jeden pogląd (o jednym kierunku) dominował wśród pozostałych.
Pytania:
Czy przygniecenie kruszarki spowodowane było:
*) Występowaniem większej części kryształów w ułożeniu odpowiadającym kierunkowi ruchu "na kruszarkę"?
**) Przewagą czasową kryształów od strony kruszarki, które mogły podjąć decyzję i zareagować najszybciej?

Jednocześnie proszę nie traktować mojego wpisu śmiertelnie poważnie. Usiłowałam wyłącznie podążać torem myślowym zaprezentowanym w notce. Oczywiście jest także możliwe, że nie zrozumiałam odpowiednio tego poglądu i opisana tu wyżej zabawa sytuacyjna okaże się niewypałem :)

P.S. W rozumowaniu nie przedstawiłam kompletnego modelu uwzględniającego skład procentowy minerałów w skale, wielkość kryształów, ciężar poszczególnych minerałów i ewentualnej "pamięci magnetycznej".