Napisałem komentarz, który autor uznał za obraźliwy i mnie
„zbanował” – bez nawet zastanowienia się nad sensem komentarza. Niektórzy
komentatorzy stanęli w mojej obronie; niektórzy pominęli moje uwagi.
W sumie – zaistniała sytuacja, gdzie można dostrzec pewną
opcję ideową. Tak, jak w tytule – nazwałem ją „katolicyzmem po żydowsku”.
Zastrzegam; nie znam Eine i nie wiem, czy ma związek z tą
nacją. Niemniej jego postawa i wypowiedzi są bardzo charakterystyczne dla żydowskiego
stosunku do katolicyzmu i chrześcijaństwa.
Powie ktoś – wymądrzasz się. Może. Ale ślady takiego myślenia są widoczne na różnych etapach
tworzenia doktryny chrześcijańskiej. Trudno inaczej, wszak z założenia
chrześcijaństwo bazuje na żydach i myśli żydowskiej.
I nawet, jeśli jest
to przeciwstawianie się tej myśli, to przecież korzysta się z arsenału pojęć
powiązanych.
Dlatego pełne odżegnywanie się od judaizmu byłoby ja
zdejmowanie ubrania razem ze skórą. Jednak istotą chrześcijaństwa w świetle
nauki Chrystusa jest antyjudaisytczne
traktowanie rzeczywistości.
W skrócie można to ująć następująco:
Chrystus jest Drogą, Prawdą i Życiem. Jednak wskazuje nam
jedynie tę drogę. Bo tę sami musimy przejść. W oparciu o Jego naukę i
świadectwo.
Czyli sami musimy wybrać – korzystając z wolnej woli.
Jest w tym jednak wielki problem, bo nie jest to jednorazowy
wybór, a ciągłe wybory, jakich dokonujemy dzień po dniu życia. Ważne, aby były
zgodne z wybranym kierunkiem – w ufności, że Ten, który wskazał nam tę drogę
jest godny zaufania i nigdy nas nie zdradzi.
Taka też jest polskość. Nie jest sztywną regułą, a zasadą
uznawania dobra wspólnego jako nadrzędnej wartości jaką należy się kierować w
życiu społecznym.
Dlatego Polacy są indywidualistami, bo każdy dokonuje
wyborów sam i jedynie w przy potrzebie wspólne poczynania są uzgadniane.
Świętość Edyty Stein jest w kontekście tych ustaleń inaczej
rozumiana. Dla Polaka, indywidualisty, nie jest wzorem do naśladowania, a
przykładem wyboru. Godnym oddania czci za świadectwo wiary – bo to pozwala
upewnić się w swej ufności względem Chrystusa. Jednak każdy ma swoją drogę i
swoje wybory, acz w takim samym zaufaniu i wierze.
Tymczasem „żydowski katolicyzm” potrzebuje wzorców i pośredników – bo nie jest w stanie
samodzielnie dokonywać wyborów. To owoc indoktrynacji „Prawem”.
W Katechizmie KRK jest stwierdzenie, że jedynym Pośrednikiem
jest Chrystus, a biskupi i kapłani spełniają
role pomocnicze w przekazywaniu nauki. We wspomnianej notce Eine
jednoznacznie przyznaje rolę pośredników kapłanom; to jest właśnie jeden z
elementów judaizacji KRK.
W pierwszym komentarzu do/u Eine napisałem, że tak
zredagowana notka wskazuje, że miota się nie mogąc wybrać. Bo deklarując się
jako katolik – a ma w sobie bariery mentalne, których nie jest w stanie
przewalczyć.
Jego odpowiedź – zbanowanie jednoznacznie wskazuje na
judaistyczną proweniencję; jeśli polemista ma inne zdanie i nie można przekonać
go argumentami – należy go zakrzyczeć i pozbawić prawa głosu. Z takimi reakcjami spotkał się, lub spotka
każdy bloger dotykający kwestii żydowskich.
Czy cała sprawa warta była tej polemiki?
Długo się zastanawiałem, czy warto pisać. Chyba jednak
tak, gdyż Eine przypisał mi także wiele nienapisanych intencji – a to świadczy
o świadomym zamyśle judaizowania pojęcia katolicyzmu.
Co zyskał? U mnie – że wykasowałem jego blog z ulubionych;
nie mam ochoty na świadomą indoktrynację przy zamykaniu polemistom ust i
insynuowaniem niewypowiedzianych poglądów.
PS. Bariery mentalne i kult „świętych” – w cydzysłowiu,
bo dotyczy to nie tylko religii, ale i innych dziedzin, są widoczne także w
nauce. W moim przekonaniu, a jest chyba ono już dzielone z innymi, te bariery
stały się hamulcem rozwoju nauki. Teoria Względności, przy kulcie Einsteina, na
100 lat zablokowała możliwości znalezienia
alternatywnych rozwiązań.
Podobny w proweniencji jest kult „gwiazd” medialnych
jako wzorców dla młodzieży. W efekcie – nie uczą się wybierać sami, a czynią to
wg wzorca.
Czy istnieje różnica w propagowaniu kultu świętej, a „świętej”
medialnej? |