|
W zasadzie to można by ograniczyć zakres pytania do kręgu
cywilizacji postłacińskiej, a w szczególności katoliczek.
Bo, że w innych cywilizacjach kobieta duszy nie ma – to
prawda tak oczywista, że nie wymaga dowodu. Wystarczy popatrzeć.
Odnośnie katoliczek – problem jest istotny jako, że mamy z
nimi do czynienia w życiu codziennym, a niektóre to nawet blogują. Tyle, że nie
wiadomo, czy te wpisy traktować jako samodzielnie wytworzoną opinię, czy też
jako produkt bezdusznej kopiarki sądów?
Można twierdzić, że duszę ma OSOBA.
Zatem: czy kobieta jest osobą?
Ten brak rozpatrywania duszy kobiet w cywilizacjach innych
niż związane z chrześcijaństwem jest o tyle oczywisty, że tylko chrześcijaństwo
wypracowało pojęcie osoby.
I to w odniesieniu do wszystkich ludzi.
Problemem było „przyznanie duszy” niewolnikom. Bo wcześniej
uważano, że niewola pozbawia duszy człowieka – staje się on jej pozbawiony i
jest na równi zwierzętom.
A tu rewolucyjne chrześcijaństwo mówi, że każdy człowiek,
wolny i niewolny, ma duszę.
(Fakt, z czasem, wraz z degeneracją pierwotnej idei zaczęto
uważać, że taki Murzyn, czy Indianin, to duszy nie ma i można ich swobodnie
wytępić. To kwestia nadająca się na odrębne potraktowanie).
Jednym z elementów chrześcijaństwa było traktowanie
kobiety jako osoby. To rewolucyjne podejście – szkoda, że tak niewiele
uwagi poświęca się tej kwestii.
Owszem. Były pewne ograniczenia, ale pomyśl
Czytelniku(-czko), jak wielkiego wysiłku mentalnego wymagało od św. Pawła
stwierdzenie, że „mężowie powinni miłować żony jak własne ciało...”.
Żona w judaizmie ma obowiązek jedynie służenia mężowi. A tu jest wskazanie
na traktowanie żony jak samego siebie.
Czy to równe traktowanie jako osoby jest tożsame z równymi
prawami?
Tak nie można twierdzić. Kobieta i mężczyzna to różne,
odrębne osoby, ale też osoby o różnym zakresie obowiązków – rodzinnych i
społecznych.
Na takim stanowisku opierałem ideę tworzenia społeczeństwa w
duchu Cywilizacji Polskiej.
Tymczasem w katolicyzmie (ale i innych nurtach chrześcijańskich)
coraz bardziej dominuje pogląd (zauważalny), że podstawową „osobą’ społeczną
jest rodzina.
Warto zwrócić uwagę, że wobec przyjęcia hierarchicznej
struktury społecznej – także rodzina ma hierarchiczno-patrymonialny charakter.
W takim systemie tworzy się podległość charakteryzująca się brakiem prawa do
samodzielnych sądów kobiety. Jej osobowość jest ograniczana, a w zasadzie
likwidowana, do roli podobnej w innych cywilizacjach.
Cezurą jest stosunek do hierarchiczności; uznanie jej za
obowiązującą wskazuje na brak inklinacji do tworzenia własnej osobowości. Czyli
brak duszy.
Jak zatem traktować próby polemiki z przedstawicielkami płci
katolickiej, które z zaciekłością bronią hierarchicznej struktury społecznej?
Toż to bezduszne istoty, pióro jedynie w ręku swych panów i władców.
(To świadomie polemiczne ujęcie. Ma zmusić do refleksji). |