
Sadzonki pomidorów - pamięci Ojca | Krzysztof J. Wojtas | |  | Sezon ogrodniczy się zbliża. | Warzywa "dla siebie" - chyba czas przypomnieć sobie te umiejątności. Moga się przydać. | Pomidory to miłość życia mojego Ojca. Wiedział o nich chyba wszystko i traktował z wielką pieczołowitością. Miał szczęście; zmarł w czasie, gdy zainteresowanie własną hodowlą , wobec cen pomidoropodobnej paszy warzywnej, dostępnej w supermarketach, bardzo zmalało. Tylko koneserzy i ludzie, gdzie w rodzinach są małe dzieci, zajmują się taką, hobbystyczna działalnością.
Sądzę, że jest to świadoma działalność UE, gdzie systemem dopłat niszczy się istniejący jeszcze kontakt z przyrodą i wiedzę o wegetacji roślin.
Sam, aczkolwiek zajmuję się ogrodnictwem, to raczej roślinami ozdobnymi. Niemniej, na własne potrzeby sadzimy trochę warzyw, w tym i około 20 krzaków pomidorów – tyle wystarcza na potrzeby całej rodziny i jeszcze na darowizny. Tyle, że systematycznie pogarsza się dostępność sadzonek, a zwłaszcza ich jakość. Zwykle nie „wiąże” pierwsze grono – to najwcześniejsze. No i kwestia smaku. Bazujemy na starych, sprawdzonych odmianach, ale zawsze dobieramy po dwa krzaki kilku nowych odmian. Dla porównania. Te – zwykle idą na prezenty znajomym – którzy są zachwyceni smakiem;-)
Widać, że ceny żywności szybują w górę. Postanowiłem, póki jeszcze pamiętam, odtworzyć umiejętność produkcji sadzonek pomidorów. Na szczęście zachowałem „kalendarze” Ojca, gdzie On notował wszystkie opisy czynności związanych z produkcją. Nie wszystko da się zamieścić na papierze, ale takie uwagi są pomocne. No i ceny. Jeśli ktoś myśli, że to „interes” – to grubo się myli. Same nasiona dobrych odmian to od 0,5 – do 1,00 PLN za sztukę. Do tego praca, ogrzewanie, dystrybucja... Dlatego zrobimy te sadzonki raczej dla siebie i ewentualnie tych, którzy się do nas zgłoszą. Sąsiadów.
Tyle wstępu. A Ojciec? Też trochę historii. Urodzony w 1920 roku w Buzyłyku koło Samary. Dziadkom udało się wrócić po wygranej wojnie z sowietami. Los rzucił ich w biedę kieleckiej wsi. Ale w porównaniu...itd.., itp... Mimo biedy – Ojca wysłano do Starachowic, gdzie uczył się i pracował w starachowickiej hucie. Wojna 1939 roku – jako ochotnik formacji młodzieżowej brał udział w obronie Lublina i tam, po raz pierwszy zobaczył pomidory rosnące na działkach. Podobno, mimo głodu, kilkanaście minut zastanawiali się, czy „toto” można jeść. Wojnę przetrwał „przekwalifikując się” na ogrodnika. I tak mu zostało.
A sadzonki pomidorów? No właśnie. Trzeba dokonać wysiewu w odpowiednim czasie. Rośliny, nawet jeszcze w stadium nasion zagłębionych w podłożu – winny być doświetlane. Po rozłożeniu liści – przepikowane w nieco większe pojemniki – w tym stanie dorosnąć do wielkości ok. 10 – 12 cm i tej średnicy. I dopiero wtedy mogą być przesadzone w docelowy cylinderek około 8 – 10 cm średnicy. Po przekorzenieniu się (widoczne korzenie u podstawy cylinderka) – mogą być wysadzane na miejsca stałe.
Co jeszcze trzeba wiedzieć? Ano mieć ściśle określoną kwasowość gleby, znać proporcje nawożenia i umieć dobrać strukturę gleby - przenawożenie powoduje przyhamowanie wzrostu i mało smaczne owoce (o tym należy pamiętać i później). Temperatura powinno być tak utrzymywana, aby w nocy nie spadała poniżej 12 oC, ale przez około dwa dni w cyklu produkcyjnym powinno mieć miejsce przechłodzenie do ok. 5 – 6 oC w nocy.
I tyle. Żadna filozofia. Tyle, że jeśli raz coś się spapsze – to następna okazja będzie za rok. Zatem – zobaczymy, czy potrafię jeszcze zachować reżim technologiczny. Dla pomięci. Jak nie wyjdzie – to kupię na rynku – jak będą.
Czemu piszę o tak „duperelnych” sprawach, zamiast o wojnie, pokoju, czy choćby o JOW? Bo choruję, a tu sezon się zaczyna. Wczoraj popracowałem trochę i w nocy myślałem, ze wypluję płuca. Lekarz? Osobisty – syn jest akurat na stażu, ale właśnie dziś wylatuje w podróż poślubną na trasie Syria, Jordania, Egipt i powrót przez Liban, do Damaszku z ominięciem szerokim łukiem Izraela. Jak wrócą – to podleczy. Do przychodni w Raszynie ponoć trzeba ustawić się w kolejce o 4 rano. Wole umrzeć. Ale pracować trzeba – jak przejdą terminy – mogę o plonach pomarzyć.
|
| 4236 odsłon | średnio 5 (5 głosów)      |
Tagi: zielone - też żywe. | Re: Sadzonki pomidorów - pamięci Ojca | |  | | Krzysztof J. Wojtas, 2011.03.10 o 13:07 | Co może mi lekarz, poza przejeciem środków finansowych?
Doskonale wiem, co mi jest. Ten swój organizm znam już od dobrych kilku lat.;-)
Wiem, ze powinienem siedzieć w cieple, łykać różne takie i tyle.
A nie mogę sobie na to pozwolić. pewnych rzeczy - choćby dozoru nad pracownikami - nikt nie może za mnie zrobić.
Co do sprawozdania - też mam nadzieję, że dostanę.
Nakazałem robić zdjęcia wszystkim ciekawszym roślinom i tp. Sam jestem ciekaw - także jako instrukcja - może jesienią się wybiorę? | | zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć |
| Re: Sadzonki pomidorów - pamięci Ojca | |  | | w.red, 2011.03.10 o 12:07 | Słusznie Mufti prawi. Wydatek nie tak druzgoczący a oprócz zdrowia zyskasz eksperiencję w doświadczaniu uroków poczucia się jak panisko w prywatnej służbie zdrowia. Trudności mieć z tym nie powinieneś (wiadomo - stolica). A czasami zadbać o zdawałoby się "duperelne" problemy zdrowia bo po co nadwyrężać "anioła stróża". I tak ma pewnie kupę roboty ;)
Co do pomidorów to się nie wypowiem (już prędzej moja kobieta), ale z tego co pamiętam to jedynie - sporo roboty i adrenalinka czy nie przyjdzie ochłodzonko.
Co do warzyw i w ogóle żywienia racja w 100%. Żeby to jeszcze tylko w marketach takie badziewie, ale nawet i od rolników też. Ostatnio mam problem z ziemniaczkami.
Jak nigdy gniją na potęgę i przebieranie niewiele pomaga.
Ale zastanawiam się poważnie czy jednak nie skopać trawniczków i nie zająć się przydomową uprawą (z perspektywą chowu ptactwa i trzody). Choć znając siebie i swoje przywiązanie do zwierząt byłoby to chyba raczej w stylu - sobie a muzom.
W każdym razie lecz się póki czas bo ten ostatni nie koniecznie działa na na naszą korzyść.
z życzeniami zdrowia | | zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć |
| Re: Sadzonki pomidorów - pamięci Ojca | |  | | Krzysztof J. Wojtas, 2011.03.10 o 13:15 | Kartofli - to się nie opłaca. Żona sadzi ze 20 krzaków, żeby wlipcu nie kupować. Raczej znaleźć kogoś na wsi, kto ma dobre odmiany i lekką glebę.
Ubiegłoroczne - wiekszość fatalna - ale to kwestia mokrego roku. Mój dostawca ma lekkie gleby i u mnie nie gniją.
A pomidory?
Przy domu mały tunelik. Jeślichce się dobrze zadbać - można wysadzać około 20 kwietnia. Przy domu - da się utrzymać. Robi się takie kołpaki - gazeta + folia. Sama gazeta nic nie daje i sama folia także. Razem - chronią nawet przy małym przymrozku. No i można świeczkę zapalić (nawet ze trzy). Też pomocne. | | zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć |
| Re: Sadzonki pomidorów - pamięci Ojca | |  | | Zenon Jaszczuk, 2011.03.10 o 12:12 | Krzysztow. Witaj.
Mów no trochę co cie złapalo, może mamy jakąś radę, z medycyny ludowej. Kiedyś jadłem pomidory malinowe, obecnie nie jem wcale. Bo jak piszesz, to badziewie nie da sie jeść. Nawet jako pasza to cholernie bezsmakowa. Z pomidorów to tylko wygląd im został. Bardzo lubię sałatę, już jest na rynku. Niestety ta pasza też nie dla mnie, no chyba na przeczyszczenie i bóle żołądka. Niestety to wszystko jest już tak zepsute, że nie nadaje się do jedzenia. Pozdrawiam i zdrowia życzę. | | zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć |
| Re: Sadzonki pomidorów - pamięci Ojca | |  | | Solano, 2011.03.21 o 04:38 | Mam nadzieję, że już po chorobie.
Bardzo lubię ogrodnicze tematy i ogródek w ogóle, choć mam dużo łatwiej - sprzyjający klimat.
Każdego roku kupuje Pan nasiona? Bo ja tylko raz, a potem sama je zbieram; mogłabym je sprzedawać :)
Pomidorka lub dwa trzeba zostawić na krzaku do pełnej dojrzałości, nawet przejrzałości, i potem dać mu spokój do czasu wskazanego przez zapaszek lub meszki. Nasionka na papier, bez płukania, ta otoczka musi zostać i przyschnąć. Jak wyschnie - papierowa torebka i oby do wiosny!
Pozdrawiam. | | zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć |
| Re: Sadzonki pomidorów - pamięci Ojca | |  | | Krzysztof J. Wojtas, 2011.03.22 o 07:08 | Z pomidorami to w tym roku po raz pierwszy - robię sadzonki. Wcześniej - tylko asystowalem przy produkcji. To robił Ojciec - tyle, ze już od 5 lat nie żyje.
próbuję zachować jego wiedzę i moje obserwacje.
Nasiona. Oczywiście, że to żaden problem z przygotowaniem nasion. problem, że większość obecnych odmian jest heterodezyjna. Zebrane nasiona - nie dają powtarzelności odmianowej.
jak pamiętam - Ojciec robił próby. W następnym roku - jeszcze jako tako, ale na dłużej - degenerowały sie i spadała i jakość i płodność.
Amatorsko - można. Zwłaszcza ciekawe odmiany.
W tym roku postanowiliśmy z żoną dzialania dla zachowania umiejetności i na użytek sąsiadów. Nie wiadoma, co nas czeka, a jeść coś trzeba;-)
Pozdr. | | zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć |
|
|
Chyba chcę tu prezentować idee - także w jaki sposób powstają. |
|